Strona główna arrow Euro 2012 Wiadomości arrow Felieton prof. Witolda M. Orłowskiego
Felieton prof. Witolda M. Orłowskiego Drukuj Email
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Administrator   
09.05.2007.

ass="postentry">

Felieton prof. Witolda M. Orłowskiego

W związku z pojawiającymi się w naszym kraju coraz bardziej masowymi oczekiwaniami, że organizacja mistrzostw Europy w piłce nożnej w magiczny sposób odmieni życie Polaków, czyniąc z nas w ciągu pięciu lat rozwinięty, świetnie zorganizowany i zasobny kraj, chciałem złożyć stanowcze dementi. Doniesienia te, rozsiewane zarówno przez działaczy sportowych, jak przez media i ważne postaci z różnych stron sceny politycznej, sieją zamęt w głowach nie tylko kibiców, ale także zwykłych obywateli RP, przyczyniając się do wyrobienia z gruntu fałszywych wyobrażeń i wyolbrzymionych nadziei związanych z wyżej wymienioną imprezą sportową.

Po pierwsze, pragnę uprzejmie przypomnieć, że dróg, autostrad, kolei i stadionów nie budują ani piłkarze, ani działacze UEFA, ani nawet zebrani w odpowiednim komitecie ministrowie, ale pracujący na budowach ludzie zorganizowani do pracy przez wyspecjalizowane przedsiębiorstwa. Problemy, z którymi będzie musiał zmierzyć się nasz kraj po to, by owe firmy i ich pracowników znaleźć, zakontraktować i dopilnować, by w terminie wykonali prace, nic a nic nie zmieniają się z tego powodu, że współorganizujemy w Polsce Euro 2012. Wiara w to, że szczery patriotyzm każe samym firmom pilnować terminów, nie wystarczy do zapewnienia sukcesu.

Po drugie, pragnę zauważyć, że o naszej zdolności do wywiązania się na czas ze zobowiązań nie zdecyduje kolegium sędziów piłkarskich, ale sieć zwykłych polskich sądów, w których rozstrzyganie jakiegokolwiek sporu gospodarczego ciągnie się latami (przeciętnie trzy lata). Odpowiednią rolę odegra również polskie prawo, które pozwala dowolnie oprotestowywać i zatrzymywać wszelkie przetargi, latami blokować każdą poważniejszą inwestycję oraz całkiem bezkarnie, pod dowolnym pretekstem szantażować inwestorów i wymuszać na nich wypłacanie gigantycznych okupów (kto nie pamięta, proponuję, aby sobie to przypomniał przy okazji najbliższej wizyty w centrum handlowym Złote Tarasy).

Po trzecie, uprzejmie informuję, że o naszych szansach przygotowania się na czas zadecyduje również sprawność tysięcy urzędników, w szczególności także tych, od których działania zależy wykorzystanie ogromnych unijnych pieniędzy, które powinniśmy do roku 2012 z dobrym skutkiem zainwestować. Sam fakt, że na kontach Komisji Europejskiej leżą zarezerwowane dla nas miliardy euro, w oczywisty sposób nie wystarczy do wybudowania niezbędnych kilometrów autostrad i dróg ekspresowych (optymistom przypominam, że w bieżącym roku wybudujemy pewnie tylko kilka kilometrów autostrad).

Po czwarte, z naciskiem oświadczam, że - wbrew głoszonym tu i ówdzie opiniom - organizacja mistrzostw ani nie jest “gwarancją, że wreszcie powstanie cała infrastruktura”, ani “imprezą, na której nie można stracić”. Owszem, można. Nieprzygotowanie kraju na czas może doprowadzić do międzynarodowej kompromitacji, idących w setki miliardów euro odszkodowań, śmiechu całej Europy, a w skrajnym przypadku - jeśli nie byłoby szans na to, by na czas powstało minimum niezbędnej infrastruktury sportowej, transportowej i turystycznej - nawet do odebrania prawa organizacji mistrzostw i awaryjnego przeniesienia imprezy gdzie indziej (przykład: kompromitacja, o którą otarły się Ateny w związku z opóźnieniem przygotowań do olimpiady).

Po piąte wreszcie, zwracam uwagę, że jeśli impreza ma rzeczywiście przyczynić się do rozwoju kraju i polskich metropolii, trzeba z góry opracować plan dobrego wykorzystania wybudowanej ogromnym kosztem infrastruktury w przyszłości. Bo stadion, który będzie się zapełniać publicznością tylko raz na kilka lat i nie jest w stanie sam na siebie zarobić, albo pusty gigantyczny parking lub hotel stanowi raczej obciążenie dla rozwoju niż korzyść (przykład: słynna, przesadnie wielka portugalska sieć autostrad - notabene częściowo zbudowana na Euro 2004 - której koszty utrzymania pochłaniają cały budżet drogowy Portugalii).

Broń Boże, nie mówię, że z Euro nie możemy mieć pożytku. Nie mówię też, że nie ma szans na wywiązanie się na czas ze zobowiązań i zorganizowanie pięknej imprezy. Ale chyba wszyscy zgodzą się, że dotychczasowe doświadczenia każą patrzeć na problemy związane z organizacją imprezy z niepokojem.

Zaryzykuję stwierdzenie: nie zdołamy zorganizować mistrzostw na czas i bez groźby kompromitacji, działając według obecnych zasad prawnych i organizacyjnych. Nie wystarczy zaplanowanie działań - przede wszystkim trzeba zadać sobie pytanie, czy nie ma konieczności wprowadzenia, nawet w trybie ustawowym, awaryjnych rozwiązań ułatwiających prowadzenie inwestycji i przełamujących panującą w tym zakresie od lat bezradność. O sprawnych, kompetentnych, zdolnych do skutecznej kontroli prawidłowości przebiegu procesów inwestycyjnych, a jednocześnie umiejących brać na siebie odpowiedzialność za podjęte na czas decyzje urzędnikach - nawet nie wspominając.

źródło: Gazeta.pl

Komentarze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Sonda

Czy Polska poradzi sobie z organizacją Euro 2012?
 

Losowe Zdjęcia

Gościmy

Odwiedza nas 1 gość
Euro 2012 - Internetowa spolecznosc wszystkich kibiców i pasjonatów sportu